Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Einar & Adam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Einar & Adam. Pokaż wszystkie posty
15 lipca 2019
Od Einara C.D Adama
Dzisiejszej nocy, coś się we mnie rozpadło, z cichym hukiem rozbiła się bańka w której żyłem, przez szereg lat. I czułem się nagi i przerażony, osamotniony w ciemności w której nagle się znalazłem. Nie chciałem myśleć, o tym co mogło się stać, gdyby tylko nie przechodził obok, nie zareagował. To wydawało mi się tak surrealistyczne, jak sen. Co mogło się wydarzyć, za każdym razem, ilekroć wymykałem się nocą? Skuliłem się na zimnych kafelkach łazienki, mając chęć jedynie zanieść się głuchym szlochem. Siłą się powstrzymałem, nie chciałem sprawiać problemu Adamowi i jego rodzinie, poza tym… nie wypadało mi. Czy się domyślił? Jego siostra, zdawało mi się że w jej oczach dojrzałem błysk zrozumienia, czy powie mu? Jak zareaguje? Co zrobi ojciec, gdy dowie się, że zniknąłem?
24 kwietnia 2019
Od Adama C.D Einar
Ciaśniej owinął się starym, ciemnozielonym szalikiem dookoła szyi i
zarzucił na ramiona plecak wypełniony po brzegi narzędziami. Dźwięcznie
brzęczały w akompaniamencie skrzypiącego śniegu niby przykra, monotonna
melodia, której nikt nie lubił i jednocześnie nikt nie potrafił się z
nią rozstać przez sentyment.
Adam słuchał tego dzień w dzień. Z czasem zaczęło mu zastępować muzykę i nieraz przynosiło odrobinę ulgi płonącym mięśniom, ale nigdy nie wystarczało do ugaszenia pożaru w głowie.
Przez ostatnie dwa tygodnie martwił się o znacznie więcej spraw niż zazwyczaj. Tegoroczna zima wyjątkowo uszczupliła budżet jego rodziny i kłopoty piętrzyły się w zastraszającym tempie, kołując nad nim niczym głodne sępy oczekujące posiłku.
Kupiona zaledwie dwa lata temu kurtka zrobiła się za ciasna na Irene, która zaczęła rosnąć jak na drożdżach. Ruth na okrągło zapewniała o doskonałym stanie jej zimowych butów, ale gdy babcia wyciągnęła je z dna szafy, okazały się tak zniszczone, że poddawały wątpliwości swoją użyteczność.
Na dodatek złego kilkanaście dni temu Fabian padł ofiarą gorączki po tym, jak spędził zbyt dużo czasu w szkole w towarzystwie kolegi chorego na grypę. Zaledwie dwa dni później i stan babci uległ pogorszeniu. Przez tydzień nie ruszała się z łóżka. Czasem tylko Ruth albo Simon pomagali jej przedostać się do salonu, gdy zaczynała markotnieć.
Adam słuchał tego dzień w dzień. Z czasem zaczęło mu zastępować muzykę i nieraz przynosiło odrobinę ulgi płonącym mięśniom, ale nigdy nie wystarczało do ugaszenia pożaru w głowie.
Przez ostatnie dwa tygodnie martwił się o znacznie więcej spraw niż zazwyczaj. Tegoroczna zima wyjątkowo uszczupliła budżet jego rodziny i kłopoty piętrzyły się w zastraszającym tempie, kołując nad nim niczym głodne sępy oczekujące posiłku.
Kupiona zaledwie dwa lata temu kurtka zrobiła się za ciasna na Irene, która zaczęła rosnąć jak na drożdżach. Ruth na okrągło zapewniała o doskonałym stanie jej zimowych butów, ale gdy babcia wyciągnęła je z dna szafy, okazały się tak zniszczone, że poddawały wątpliwości swoją użyteczność.
Na dodatek złego kilkanaście dni temu Fabian padł ofiarą gorączki po tym, jak spędził zbyt dużo czasu w szkole w towarzystwie kolegi chorego na grypę. Zaledwie dwa dni później i stan babci uległ pogorszeniu. Przez tydzień nie ruszała się z łóżka. Czasem tylko Ruth albo Simon pomagali jej przedostać się do salonu, gdy zaczynała markotnieć.
24 stycznia 2019
Od Einara C.D Adama
Stojąc pośród tłumów istot, odzianych w przeróżne stroje. Elf
w zwyczajnych spodniach i bluzie niczym się nie wyróżniał, a z
pewnością nie tutaj. Nie rzucałem się w oczy, nawet z kapturem na
głowie i maseczce na twarzy, lecz mimo że nikt nie zwracał na mnie
szczególnej uwagi, trzymałem się z tyłu. Choć często mnie
kusiło, by wyjść na parkiet i znów poczuć ten dreszcz gdy
porywał mnie taniec z nieznajomym. Kusiło od czasu, gdy pierwszy
raz miałem okazje zatańczyć, z tym młodym, niesfornym demonem,
którego teraz mogłem witać jedynie we wspomnieniach. Była to
pierwsza osoba z zewnątrz którą poznałem, właśnie tu i ostatnia
jaką poznałem poza terenem rezydencji. Nasza znajomość nie miała
prawa bytu… i mogłem jedynie się cieszyć, że nie powiedział
nikomu o mnie, o tym gdzie chadzam. W ten sposób mogłem tu wracać,
pomimo że jego już tu nie było. Ani jego, ani też jego
przyjaciółki. Z początku wydawało mi się, że przychodzenie w to
miejsce będzie zbyt bolesne, ale potem po prostu przywykłem i nawet
dobrze się tu bawiłem. Zawsze było miło i bez agresji, w końcu
byliśmy w górnym kręgu. Ochrona nie musiała interweniować, a
najbardziej pijaną osobą, pod koniec nocy, zazwyczaj okazywała się
właścicielka lokalu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)