- On ma taki tęskny wzrok – powiedział młody mężczyzna
w trakcie obserwowania zwierzęcia w klatce. – Jakby wspominał stare dobre
czasy.
- Jakie kurwa dobre czasy? – rzuciła w odpowiedzi załamana
towarzyszem kobieta. Odpaliła akurat swojego papierosa, zaciągnęła się głęboko
i wypuściła dym ustami. Widać było, że na trzeźwo nie była w stanie znieść towarzystwa
młodszego od niej arlifa niższego. – On był stworzony z pomocą magii i siedział w
tej klatce od zawsze. Urodził się w niej, żyje w niej i zdechnie w niej.
Mężczyznę to zasmuciło. Widać było to nie tylko po
jego twarzy, ale również i opuszczonym wiewiórczym ogonie i uszach. Przekręcił
głowę i spojrzał delikatnie błyszczącymi oczami w gorę na palącą kobietę.