Waltteri pomógł ciału osunąć się na ziemię. Zrobił
to ostrożnie, by nie zrobić mu szczególnej krzywdy. Następnie, oparł go o
ścianę. Nawet nie zwrócił uwagi na jego kolor włosów czy na słowa tamtej
kobiety. Drżącymi rękami, wybrał numer Lieluna.
- Coś się stało? Czy macie go? - Zapytał
mężczyzna, po natychmiastowym odebraniu telefonu.
- M…mam…chyba… Jestem w górnym kręgu… i… mógłbyś
przyjść? Najlepiej ze strażą… uśpiłem go.
- Gdzie dokładniej? – Usłyszał głos w słuchawce,
lecz wydawał się mu odległy.
- Pierwszy apartamentowiec idąc główną drogą –
Mruknął nieco nieobecny.
Zakończyli rozmowę i wampir opuścił telefon,
siadając na ziemi, naprzeciwko nieprzytomnego mężczyzny. Władcy podziemi nie
zajęło długo, aby dotrzeć do wampira z parą strażników. Wymienił z nim kilka
słów, a towarzyszom kazał wziąć mężczyznę do pałacu na przesłuchania. Nawet nie
był świadom, że ten jest niewinny, ale nie zamierzał ryzykować. Wolał
przesłuchać niewinnego, niż pozwolić winnemu odejść i kontynuować to co zaczął.
Następnie zmartwiony o Canisa zapytał, gdzie znajduje się wilkołak. Odpowiedź
nie do końca mu się podobała. Z słów wampira wynikało, że Amor miał
współpracownika, który mógł aktualnie zagrażać jego pracownikowi.