Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Asli & Wladimir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Asli & Wladimir. Pokaż wszystkie posty

4 sierpnia 2020

Od Asliego C.D Wladimir


-Mhm… - mruknąłem, a moje wyschnięte oczy zapragnęły się rozpłakać. Za mglisto-mlecznym poczuciem przeszłości, nie znajdowałem niczego poza tępym bólem głowy. Takim, jak gdybym po prostu za długo spał. Frustrujące rozleniwiające uczucie, nic więcej. Gdzieś tam, w więzieniu mojego nowego umysłu, siedział ten ja, który mógł teraz szlochać, jak rozgoryczone dziecko. Rozlać wszystkie emocje, wyrzucić je z siebie z krzykiem. Ale ten ja był za głęboko, bym mógł coś poczuć. Moje oczy pozostawały suche, ruchy mechaniczne, nieśpieszne. - Hej, pozwól, że cię o coś zapytam, umiesz w ogóle kochać?
-Czemu pytasz – zapytał zbity z tropu, każdego chyba zdziwiłoby podobne pytanie, rzucone całkowicie nagle. Takt porzuciłem gdzieś po drodze, nie obchodziło mnie więc, czy robiłem dobrze.
Sam musiałem się zastanowić, dlaczego właściwie je zadałem. Zamilkłem, na kolejną chwilę, która mogła ciągnąć się wiecznością. Myśli w mojej głowy przepływały wyjątkowo wolno, mieliły się, jak przez młyn. A każda kolejna przychodziła z ciężkością, dociążając mój obolały umysł.
Westchnąłem.

9 lutego 2020

Od Wladimira c.d. Asli

Zachowanie chłopaka irytowało mnie w zasadzie bez większego powodu. Nie robił nic, co można by uznać za szczególnie denerwujące, a mimo to ciężko było mi zmusić się do odpowiedzi pozbawionych sarkazmu. Kiedy pił spokojnie krew, dotarło do mnie w końcu, skąd biorą się u mnie aż tak skrajne odczucia, których przeważnie byłem pozbawiony. On po prostu wziął to, do czego byłem przyzwyczajony, metaforycznie rzucił na podłogę i podeptał. Co gorsza, całkowicie nieświadomie! Wszystkie moje poprzednie dzieci zrywały się nagle, trawione głodem. Nie wahały się, szybko pochłaniały pierwszy posiłek, który miał zregenerować ich siły po męczącej przemianie. Było to dla nas oczywiste. Pretensje z tego powodu wydawały mi się wręcz zabawne. Wtedy wszyscy wiedzieli, co mają robić i jak. Niepisane zasady zostały spełnione.

1 lutego 2020

Od Asliego C.D Wladimir


Uratuj mnie.
Ocalisz moje życie.
Za wszelką cenę, obronisz mnie.
Niech tak się stanie.

Oczy rozbłysły posłusznie, przekierowując polecenie do swojej ofiary. Miałem tyle szczęścia, że nasze spojrzenia się spotkały, ale to szczęście stało się jednocześnie przekleństwem, którego w tamtym momencie nie byłem świadom. Haczyki manipulacji zakotwiczyły się wygodnie w umyśle mężczyzny, na stabilnej powierzchni, poczęły zbierać żniwa. Zmuszały go do desperackiego wykonania życzenia. Żerowały na wspomnieniach, na ukrytych emocjach, wpijały się w chemię mózgu. Z wolna usuwając inne myśli, tworząc presję. Ofiara mogła się miotać, walczyć z samym sobą, niczym mrówka walcząca z pasożytniczym grzybem, by koniec końców i tak wejść na najwyższą gałąź. Umiejętność jednak nie zabijała ofiary, jak wspomniany pasożyt. Z wolna opuszczała umysł, pozostawiając jednak po sobie widmo życzenia. Potrzebę by je pełnić, przynajmniej przez pewien czas.
Matka mówiła, że nie wolno manipulować istotami, matka mogła kłamać.

23 kwietnia 2019

Od Wladimira C.D.: Asli

Trzask, trzask, trzask. Kolejne kości popękały pod naporem potężnych szczęk. Czaszki i kręgosłupy zazwyczaj załatwiały sprawę. Jeszcze kilka lat temu nigdy bym nie przyznał, że można łączyć pracę z przyjemnością, a tu taka niespodzianka. Bawiłem się świetnie, ale zdawało mi się, że i ta fucha za długo się mnie nie utrzyma. Czy też może ja nie utrzymam się jej? Tak czy inaczej, są na świecie istoty stworzone do czarnej roboty i ja, któremu przyziemne rzeczy po prostu nie wychodzą. Nie chwaląc się, na razie zlecenia szły mi zdecydowanie najlepiej. Konkurencja na rynku była spora, ale nie przejmowałem się tym jednak zbytnio. Wiedziałem, że los przyszykował dla mnie coś o wiele większego. Do tej pory nie miałem pojęcia co to takiego, ale prędzej czy później musiało nadejść. Sądząc po moim zmiennym bardziej niż normalnie nastroju, mogło być to prędzej.

28 grudnia 2018

Od Asliego C.D Wladimir


Gdy wychodziłem z lokalu, niebo zdążyła już przykryć narzuta połyskujących gwiazd. Oparłem się o budynek, przez chwilę, pozwalając sobie, na napawanie się widokiem nocy. To była jedna z najpiękniejszych rzeczy, jaką dostrzec można było w dolnym kręgu. Takie zabawne uczucie, pomyśleć, że istoty górnego, zachwycają się tym samym widokiem. A jednak gdy zabierali wzrok z nieboskłonu, różnica krajobrazu stawała się nagle ogromna. O górnym słyszałem tylko w opowieściach, był niczym jasny podział pomiędzy niebem a piekłem. W marzeniach sennych, niekiedy śniło mi się, że ja i matka, możemy się tam znaleźć. Jednak marzenia pozostawały marzeniami. Piekło, piekłem i nic nie zwiastowało zakończenia pokuty.
Z baru wyszedł postawny mężczyzna, całkowicie już pokryty siwizną o twarzy rozoranej bliznami; walki. Stanął tuż obok mnie z samorobioną fajką w zębach. Milczał chwilę, aż w końcu odezwał się wypuszczając kłąb dymu z ust. Głos miał szorstki. Jednak przywykłem do niego, już niejednokrotnie zatrzymywał się na krótkie pogawędki ze mną.