Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wołodia & Altinay. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wołodia & Altinay. Pokaż wszystkie posty

29 sierpnia 2020

24 marca 2019

Od Wołodii CD. Altinaya (+18)



(Opowiadanie zawiera scenę erotyczną przedstawicieli tej samej płci.)

24 grudnia 2018

Od Atlinaya C.D Wołodia (+18)



(Opowiadanie zawiera scenę erotyczną przedstawicieli tej samej płci.)






22 sierpnia 2018

Od Wołodii Cd. Altinay (+18)

(Opowiadanie zawiera scenę erotyczną dwóch przedstawicieli tej samej płci)

1 czerwca 2018

Od Altinaya C.D Wołodia


    Melancholia, niedorzeczność. Zmęczenie stało się odległe, serce uderzało równomiernie i nawet teraz, mimo że minęły już lata, gładząc delikatną skórę jego policzka, wciąż nie wiedziałem, czemu właściwie pozwolił mi żyć przy sobie. Jednak, nie zamierzałem pytać, zdając sobie sprawę, iż jest to jedno z tych pytań, pozbawionych jednoznacznej odpowiedzi. Prosty impuls karzący zrobić nam coś w danym momencie, kierowany instynktem, emocjami, dobry lub zły. W głównym rozliczeniu, nie mający znaczenia. Liczyło się tu i teraz. Jego ciało, blisko mojego, lecz inaczej niż był przyzwyczajony być z kimkolwiek, kiedykolwiek. Widziałem to, w jego niepewnym spojrzeniu.
   Ta prosta satysfakcja, przyśpieszała nieznacznie mój oddech. Zbliżyłem się, nieśpiesznie, nienachlanie, czując, jak mnie obejmuje.  Zdawałem się, w tej jednej chwili, poznawać go na nowo.    Jego uczucia, myśli, ciało. Wszystko wydawało się inne i biło żywym ciepłem.
   Kolejne uderzenie pioruna rozjaśniło półmrok panujący w pokoju. Uniosłem kącik ust, w delikatnym uśmiechu. Taka prosta radość, z obecności drugiego istnienia, radość tak niecodzienna.
   Odwzajemnił ten uśmiech, obserwując mnie uważnie. A ja wiedziałem, iż nigdy nie mogłem pozwolić na to, by ktokolwiek dojrzał w jego oczach ten sam jasny blask.

25 kwietnia 2018

Od Wołodii CD. Altinay


Wołodia czuł jakby jego umysł zupełnie się wyciszył, wypełniony jakby niemym dzwonieniem jakie pojawia się w uszach po uderzeniu. Słowa nie pojawiały się zupełnie, rozrzucone daleko w przestrzeń pełzły dopiero zbolałe z powrotem ku niemu. Czuł tylko wszystko, nie nazywając nic po imieniu. Niczym dziecko, nie skażone jeszcze mową przymuszającą do szukania dla każdej rzeczy kategorii. Dla dorosłego zięba była po prostu ziębą, jak każda inna. Smutek był jedynie smutkiem, nie nową, odmienną za każdym razem emocją. Teraz nie klasyfikował, wystarczył dotyk chudej twarzy białogłowego pod palcami i miłe ciepło rozgrzewające w środku. Nie potrzeba było zbędnych komentarzy w głowie, by wiedział, że jest mu dobrze. Jedyne słowa, które w tym momencie były istotne to „bądź mój” wypowiedziane przez Altinaya.

11 kwietnia 2018

Od Altinaya C.D Wołodia


   Zza okna, odezwał się błysk, deszcz przybrał na sile, niemal oskarżycielsko uderzając o szybę. Zmarszczyłem brwi, czując jak moje ciało całe zastyga. Nieświadomie, wbiłem paznokcie w dłoń Wołodii.  Nawet nie zwróciłem uwagi, z jakim zaangażowaniem wpatrywałem się aktualnie na spektakl natury odgrywający się tuż za taflą szkła. Dopóki nie usłyszałem głosu syreny.
   -…Alti?
Skierowałem na niego puste, zmęczone spojrzenie. Nienawidziłem tego uczucia, irracjonalnego strachu. Jednak jeszcze bardziej nienawidziłem, gdy było po mnie widać słabość. Balik widział ją doskonale, przed nim nie mogłem ukryć swojego stanu.
   - Chodź spać – Powiedział tym łagodnym tonem, wstając ze swojego miejsca.  Ciemne, ponure niebo rozdarł kolejny błysk. Nie ruszyłem się z miejsca. Nie wiedziałem też, co mu powiedzieć. Mężczyzna który nikomu nie pomaga, i jest pozornym narcyzem… Cholerna egoistyczna dziwka. A mimo to… zajął się mną i nawet teraz zdawał się zamartwiać.
   -Wołodia… - Zacząłem, zwracając się do niego po imieniu, choć zazwyczaj nigdy tego nie czyniłem. Nie wiedziałem nawet, czy chcę z nim rozmawiać, a raczej, czy umiem.

2 kwietnia 2018

Od Wołodii C.D Altinay


Oddychał powoli przez nos, widząc jak Altinay odchodzi w stronę swojej pracowni. Szczękę dwustuletni mężczyzna miał zaciśniętą, a myśli kotłowały się w czaszce. Dostrzec to można było w dwojgu pięknych oczu wbitych uparcie w warzywa i mięso, które powoli przestawały być surowe. Przecież to nic niezwykłego, nastolatek jak zwykle powiedział to co myślał. Co więcej, nie było to nic czego mógłby się Wołodia nie spodziewać. Białogłowy uważał resztę za głupszych od siebie. Jednak syren za bardzo lubił zapominać, że również to tej „reszty” się zalicza. Cisza w kuchni zaczęła nieprzyjemnie pulsować, skraplająca się na szkle para zsuwała się po szybkich, krzywych liniach na pokrywce. Woda zaczęła również spływać po szybach, z racji wczesnowiosennych deszczy. Zęby zaczynały dawać znać o zbyt silnym nacisku. Wszystko zaczęło się oddalać, przestrzeń nieprzychylnie powiększała się z zatrważającą prędkością. Szybkim ruchem ręki przeciął rosnącą odległość między nim, a patelnią. Chwycił rączkę, a wolną dłonią oderwał pokrywę w od brzegów wokopodobnego naczynia, uwalniając biało-przezroczyste kłęby gorącego powietrza. Szatyn odetchnął cicho z ulgą. Odłożył na bok szkło, po czym sięgnął do szafki po talerz.

25 marca 2018

Od Altinaya C.D Wołodia

   Erekcja tego martwego upadłego śmiecia mnie obrzydziła, wypaliłem w jego miejsce poniżej pasa jeden nabój po drugim.  Tak naprawdę, by rozerwać genitalia, wystarczyła jedna kula, cztery podzieliły jego ciało na dwie części. Niezawodna broń Observera. Nie pierdolili się jak elfy, czy inne pizdowate rasy. Cicha, skuteczna, oddziałująca tylko na cel, który trafi.
Przeniosłem wzrok na Wołodie.
   -Jebana dziwka, nawet trupowi nie przepuścisz, co? Brzydzę się tobą- Nawet nie zwróciłem uwagi na fakt, że z nosa zaczęła lecieć mi krew. Oczy też miałem lekko nieobecne, zaczerwienione. Nie pamiętam, kiedy ostatnio spałem.  Jednak czy to ważne? Było dużo do zrobienia, a ten szmaciarz mi przeszkadzał.
   - Nie wszyscy rezygnują z seksu i jedzenia Alti – Spojrzał na mnie, jakby się nade mną litował, jego wzrok w takich momentach wyglądał zawsze tak samo.
 Chociaż nie umiałem określić dokładnego uczucia, które mogły wyrażać jego oczy. Właśnie mieszałem go z błotem, zabiłem i podzieliłem na kawałki jego kochanka a on stał tak z tymi swoimi oczami wbitymi we mnie w ten cholerny sposób.

16 marca 2018

Od Wołodii C.D: Altinay


 Grube futro na karku nadawało mu wygląd rasowej suki, a mężczyzna całujący jego klatkę piersiową pod połami odzienia potęgował ten efekt wizualny. Było już ciemno, wygiął bladą szyję do tyłu, a oddech uwidocznił się na zimnym powietrzu Dolnego Kręgu. Poczuł ruch długich kolczyków o prostym, subtelnym wzorze, znikających teraz w brązowych kosmykach. Czuł średnio zręczne ręce mężczyzny, odpinające kolejne guziki jego cienkiej koszuli. Palant nie wie, że pizga, czy resztki komórek mózgu przeniosły mu się do fiuta? Balik uśmiechnął się, zadowolony z własnych niewypowiedzianych słów. Czemu właśnie temu dupkowi postanowił poświęcić swój wieczór? Ciemne niebo, które nieco znużonym wzrokiem badał, nie miało mu zamiaru odpowiedzieć na te, ani na inne pytanie. Chyba dlatego, że wymachiwał kasą jak głupi i sam mu się cisnął do paska? Władca niebiańskich penisów kurwa, schlany kretyn. No ale co się dziwić, syren wyglądał jak wygrana na loterii dla każdego z tych przegrywów w tej zapyziałej dziurze. Jak dobrze, że był ponad to. Ponad zatwardziałymi heterykami, którym hipnozą trzeba było nieraz wyjaśniać, iż sami się o to prosili. Nad krytycznymi spojrzeniami skarlałych od mroku stworzeń, zawistnych o wszystko co miał.