Ten dzień zaczął się jak każdy inny i nic nie
zapowiadało zmiany. Lenn był zaabsorbowany czytaniem swojej książki, a technika
tejże czynności zawsze wydawała mi się absurdalna. Wciąż nie do końca
rozumiałem sposobu w jaki sobie radził za pomocą magii, ale cóż, nie
przejmowałem się tym zbytnio. Ja w tym czasie oddałem się jakże ciekawej
rozrywce; graniu w pasjansa. Widzicie, nawet nowoczesne maszyny wymagały
zajmowania swojego czasu. A póki co mój klient się guzdrał z wysłaniem swoich
wymaganych poprawek. Poza nudą, nie było tutaj irytacji. Uwielbiałem klientów,
którzy spędzali więcej czasu na doskonaleniu moich dzieł najwyżej klasy, nawet
jeżeli mógłbym to uznać za brak respektu. Widzicie, od zawsze byłem świadom
swojej wyższości w tym temacie i żadna biologiczna istota nie była w stanie
poprawić moich projektów nie ważne jak bardzo się starała. A w próbie
udowodnienia mi tego, tylko powodowała, że całość trwała dłużej, a tym samym
ich rachunek się zwiększał. Był to jeden wielki profit.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą One-Shot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą One-Shot. Pokaż wszystkie posty
18 września 2018
21 marca 2018
Urodziny Wołodii (aka ryba ma depresje)
Nijaka muzyka zwiększała tylko poczucie nostalgii, mieszające się w
ustach Wołodii w niesmaczną mieszankę niezadowolenia i słabego rumu. Szczyny
nie rum, mógł pociągnąć wódę i mieć z głowy walory smakowe. Ale tak jakoś się złożyło,
iż postanowić być „fancy” i wychylić kieliszek za swoje zdrowie. Cudownie mieć
dobry powód na upijanie się, odmienny od codziennego „bo tak”. Sprzedał działkę
parze alfirów, a potem jakoś go zawiało akurat w to miejsce gdzie teraz był. Z
długonogą elfką na parkiecie, w powolnym tańcu, na tyle zmysłowym na ile
intoksykacja obu ciał na to pozwalała. Ale nawet spiczastoucha kobieta nie
potrafiła wyrwać go z dziwnego nastroju. Balik po prostu starzał się.
Oczywiście nie fizycznie, swojej urodzie nie mógł mieć nic do zarzucenia. Choć
w sumie głównie po to ruszył się na łowy, przez impuls z tyłu głowy, zmuszający
go do przetestowania jakości swojego uroku osobistego. Nie miał ochoty ani
jeść, ani pić, ani się spijać, ale towar trzeba było dostarczyć tym futrzatym
narkomanom. Jebani niewdzięcznicy, powinni być cholernie wdzięczni, że rusza
się dla nich z domu. Tylko po to, żeby jakiś kochaś ze swoją panienką mogli w
nienaturalny sposób przywołać swoją zwierzęcą naturę nawalając się w trzy dupy.
A oni co, biorą i lecą do swojej przytulnej nory jak najszybciej dać sobie w
żyłę i odpłynąć od jakiegokolwiek obowiązku wdzięczności wobec stałego
dostawcy. Jak nisko spadała kultura ćpania, że nawet szacunku się nie mógł
doczekać? Tańcząc czuł piersi elfki oraz ich hipnotyzujący ruch. Niebrzydka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)