Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lennie & Christopher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lennie & Christopher. Pokaż wszystkie posty

11 września 2020

Od Lenniego C.D Christopher

Nowy dzień powitał go jak co dzień, tym samym obrazem nicości malującej się przed jego wypłowiałymi oczami. Nawet nie musiał ich otwierać. Wszak wszystko co widział, było projekcją odbijających się dźwięków. Tak czy inaczej, normalnie starałby się szybko zakryć swoje oczy, pod opaską czuł, że są bezpieczne. Jednakże jego umysł doskonale zapamiętał, że Chris nazwał je pięknymi. Właśnie...Christopher, pomyślał i jeszcze nie do końca rozbudzony, mechanicznie począł dotykać pościeli, poszukując dłonią mężczyzny. Ten o dziwo wciąż leżał obok, nie wydawał z siebie żadnych dźwięków, zupełnie jakby spał, aczkolwiek Lennie wątpił by było to możliwe. Jego wątpliwości rozwiały się, gdy android złapał go lekko za nadgarstek, tak, z pewnością nie spał. Lennie uniósł kącik ust. Westchnął przy tym głęboko, myśląc o obrazie wczorajszej nocy, który wciąż malował się głęboko w jego głowie. Pozostawiając po sobie dziwny, zmieszany z poczuciem wstydu, niedosyt. Trudno mu było tak w zasadzie opisać uczucie, jakie nim kierowało. Nigdy nie był wystawiony na coś podobnego i czuł się z lekka, jakby jakieś drzwi w jego umyśle, dotychczas szczelnie zamknięte. W końcu się otworzyły. Aczkolwiek nie lekko uchyliły, a uderzyły z pełnym impetem. Przerywając bieg swoich myśli, obrócił się spokojnie na bok, poczynając głaskać starszego po poliku. Miał miękką skórę, delikatną i zadbaną. Z oczywistych powodów, nigdy nie zwracał na to większej uwagi.

25 czerwca 2020

Od Chris'a C.D: Lennie

Kiedy zgodziłem się na przeprowadzenie go do górnego kręgu liczyłem zaledwie na materialny zysk. Chciałem otrzymać swoją zapłatę i pozbyć się "problemu" jakim to uważałem młodego demona. Czułem się oszukany odkrywając, że chłopak nie ma pełni mojej zapłaty, nawet jeżeli mogło to być do przewidzenia, i to był jedyny powód dla którego chciałem go zatrzymać przy sobie. Chciałem mieć pewność, że nigdzie mi nie ucieknie do czasu pełnego spłacenia długu. Teraz jednak moje uczucia względem jego obecności ulegały zmianie. Nie, nie mogłem powiedzieć, że się zakochałem. Nie mogłem nawet tego nazwać zauroczeniem. Zwyczajnie… Nauczyłem się doceniać jego obecność. Zauważyłem w niej korzyści, jakich wcześniej nie dojrzałem. Byłem nawet gotowy powiedzieć, że chciałem, aby został, choć wciąż nie akceptowałem jego runy.

Wolną dłonią pomasowałem znamię na swojej szyi i dopiero teraz zauważyłem czemu moje zbliżenie z demonem było aż tak przyjemne. To była wina runy. To ona spowodowała, że czułem z nim coś, czego nigdy wcześniej nie odczuwałem z nikim innym. Czy mogłem uznać te doświadczenia za kłamliwe? Poczuć się oszukanym? Nie byłem pewien i zaskakująco nie odczuwałem złości tym spowodowanym. Aktualnie czułem jedynie spokój zmieszany z nutką zmęczenia, którego tak dawno nie doświadczyłem. 

Ułożyłem się obok Lenniego, nie chcąc ryzykować ułożeniem na nim swojej pełnej wagi, choć wciąż obejmowałem go ramieniem i pozwalałem mu trzymać swoją dłoń. Zadziwiało mnie to jak wygodnie mi było tak po prostu leżeć z nim w moich ramionach. Było to czymś rzadkim dla mnie. Zazwyczaj koniec stosunku oznaczał koniec czułość. Ubierałem się i wychodziłem. Jedyny powód, dla którego mogłem z kimś spędzić nieco dłużej czasu była potrzebą prysznica. Nigdy nie czułem przywiązania do osoby drugiej. Maksymalnie chęć na ponownej wspólnej zabawy. Tym razem było inaczej. Chciałem, aby chłopak czuł się bezpiecznym, aby i on był usatysfakcjonowany. 

-I jak? - wymruczałem w końcu, przerywając tym samym ciszę do tej pory zajmowaną jedynie przez jego nierówny oddech. 

-To było wyjątkowe... Nie spodziewałem się.

Choć jego twarz była zaczerwieniona przez mieszankę podniecenia i wysiłku naszej wcześniejszej czynności, po jego głosie wyczułem, że istniał jeszcze trzeci powód czerwieni. Demon był zawstydzony tym co zrobiliśmy, a przez moje myśli przeszło krótkie "uroczy". Szybko skarciłem ten cichy głos szepczący na tle mojego umysłu i mruknąłem w odpowiedzi.

-Czego się nie spodziewałeś? Że mógłbym aż tak dobrze się tobą zająć? Nie doceniasz mnie - nie umiałem się powstrzymać przed cichym śmiechem. Oczywiste w końcu było, że byłem dobrym kochankiem. Byłem maszyną, idealny we wszystkim co robiłem. Doświadczony nawet zanim zacząłem sypiać z różnymi istotami. Nie ciężko było doprowadzić jego biologiczne ciało do satysfakcji.

-Nigdy nie domyślałem się nawet że to ogólnie może być tak przyjemne przeżycie... No i...że do niego dojdzie między nami - po tej wypowiedzi jego kąciki ust uniosły się w zadowolonym uśmiechu.

Moja jedyną reakcją było poczochranie włosów młodszego. Pozwoliłem mu bardziej wtulić się w moje ramię i zauważyłem leniwe ruchy jego ogona zapewne wskazujące na zadowolenie. Momentami przypominał mi przerośniętego kota przychodzącego po pieszczoty tylko po to, aby po chwili podrapać. W momentach domagania się pieszczot był znośny. W momencie chęci drapania miałem ochotę pozbyć go jego pazurków. Ale czy chciałbym się pozbyć niego ogólnie? Nie mogłem tego powiedzieć.

Zamknąłem oczy, pozwalając sobie nie myśleć o pracy ani zadaniach, które zwykle zajmowały moje myśli. Nie pamiętałem kiedy ostatni raz sobie pozwoliłem na taki relaks, bo w końcu go nie potrzebowałem. Nie potrzebowałem snu. A może tylko tak mi się wydawało. 

Nim jednak przełączyłem się w stan spoczynku poczułem jak Lennie nieudolnie próbuje nas okryć resztkami pościeli. Dopiero teraz zauważyłem co te pazurki zdołały zrobić. Rozerwać materiał, tym samym powodując, że był on ledwie zdolny do użytku. Myśl zakupów powodowała u mnie niechęć, lecz nie odczuwałem złości z tego powodu. Nawet się cicho zaśmiałem. 

-Jutro kupimy nową pościel - poinformowałem go.

8 maja 2020

Od Lenniego C.D Christopher


[Uwaga: Opowiadanie to zawiera sceny erotyczne. Rozwijasz całość na własne ryzyko.]

3 lutego 2020

Od Chris'a C.D: Lennie

[Uwaga: Opowiadanie to zawiera sceny erotyczne między przedstawicielami tej samej płci. Rozwijasz całość na własne ryzyko.]

19 stycznia 2020

Od Lenniego C.D Christopher

Alkohol przyjemnie szumiał w głowie, delikatnie rozluźniając mięśnie i tworząc złudne ciepło. Czułem je, siadając na brzegu łóżka, na którym zazwyczaj spałem sam. Android nie potrzebował snu, odpoczywał na sofie, lub po prostu w nocy pracował. W zasadzie, dopiero teraz tak rozmyślając, zdałem sobie sprawę, jak luźno podchodziłem do spania w tym miejscu. Chcąc nie chcąc, czułem się tu bezpiecznie.
- Masz jakieś preferencje? Akcja, przygodówka, czy coś? - Zapytał, już leżąc na łóżku.
Ja wciąż siedziałem, wyprostowany, może nieco zbyt sztywno, ale peszyła mnie taka bliskość androida. Nie miałem pewności, gdzie powinienem się ułożyć
-Wybacz...nie miałem nigdy styczności z filmem. - Oznajmiłem, będąc tyłem do mężczyzny i ekranu, nie robiło to w zasadzie żadnej różnicy, wszak nie zmieniało to fundamentalnego problemu, że nie widziałem jego osoby. Ani filmu, który właśnie wybierał. Zdawałem sobie sprawę, że szyba zmienia się w ekran. Fascynowała mnie ta myśl, ekscytowałem się wizją jak spektakularnie musiało to wyglądać.  A dla androida ta cała magia, była codziennością. Której zapewne nie doceniał, ale przecież zapewne ja, nie doceniałem wielu innych rzeczy, które były mi zbyt powszednie.
- A z książkami czy coś? - Dopytał, przesuwając dłonią w powietrzu, czułem delikatne ruchy powietrza, tworzące niewyraźny obraz dłoni za mną.
- Cóż, głównie naukowe...chciałbym byś pokazał mi coś swojego -Rzuciłem łagodnie, choć wciąż byłem z lekka spięty. Niemniej interesowało mnie, co wybierze Chris, prócz dłubania w sprzęcie i graniu w karty; często hazardowym graniu w karty, nie wspomniał za bardzo o swoim hobby. Był treściwy, oschły i zamknięty. Oboje rzadko inicjowaliśmy luźne rozmowy, chyba że Christopherowi się nudziło. Wtedy zwykle zaczynał jakiś temat, by zażegnać niezręczną ciszę.

10 stycznia 2019

Od Chrisa C.D: Lennie


Nie sądziłem, że Lenni będzie tak dobrze wyglądał w podarowanej odzieży. Całość leżała na nim idealnie. Nie była przesadna. Nie była także tak luźna, jak typowe dla chłopaka szaty przez co można było dokładnie ujrzeć jego wdzięki. Miał przyjemne szerokie biodra oraz delikatną budowę. Ideał w moich oczach, choć nawet przed sobą się do tego nie przyznałem. Upiłem zaledwie więcej alkoholu. Szybko zapomniałem o tych myślach. Anielica rozbawiła mnie swoim typowym nadmiernym entuzjazmem, gdy objęła młodszego. Był niczym szmaciana lalka w jej uścisku. Mogła nim ciągnąć, gdzie chciała i nawet nie był w stanie się zaprzeć. Był w końcu delikatny… Chyba pierwszy raz to zauważyłem. Wypiłem kolejny łyk i w ten sposób opróżniłem cały kieliszek.
- W Dolnym Kręgu – odparłem zgodnie z prawdą i chwyciłem za butelkę, aby napełnić pusty kieliszek. – Nie do końca jest tu… Legalnie.
Ufałem anielicy. Wiedziałem, że się nie wygada, ani mnie nie wyda. No dobra. Wiedziałem, że mnie nie wyda. Nie byłem pewien co do wygadania. Kobieta ta zdaje się lubiła plotkować, ale i tak jej ufałem. I wiedziałem, że nie jest dzieckiem, więc nie musiałem jej mówić oczywistego, czyli że ma nie dzielić się z nikim tą informacją. Oboje wiedzieliśmy, że jakby się wygadała to czekałaby nas obu deportacja. Moja do Observera, a Lenniego do Dolnego Kręgu bez możliwości powrotu. Albo może i gorzej? Wolałem mimo wszystko zapobiec temu.

7 grudnia 2018

Od Lenniego C.D Christopher

Dziwiło mnie rozluźnienie, z jakim upadła anielica podchodziła do Christophera. Była pewna siebie, żartowała przy nim. Czasem wręcz go prowokowała, kpiną czy sarkazmem. Ale mimo iż wyraźnie irytowało to Chrisa, nie próbował jej skrzywdzić w żaden sposób. Nawet nie podnosił głosu, można było powiedzieć, że jak na jego naturę, był ponadprzeciętne spokojny, zrelaksowany. Nie umiałem tego pojąć.
Stałem tak w ciszy, analizując ich relacje i dopiero po chwili zdałem sobie sprawę z tego co mężczyzna do mnie powiedział.
-Ubranie? Prezent dla mnie?  Przecież to twoje urodziny - Zauważyłem zdziwiony. Już wcześniej słyszałem, jak rozmawiają o przymierzaniu czegoś, jednak android nie wyglądał mi na kogoś wielkodusznego, kogo cieszyłoby obdarowanie kogoś poza nim samym.
- Nie ja to wymyśliłem - Stwierdził prosto.
-Domyśliłem się -Odparłem nieco sucho, zaś upadła anielica nie czekając na kolejne słowa żadnego z nas, niemal wcisnęła mi w ręce złożone ubranie.

18 września 2018

Urodziny Chrisa


Ten dzień zaczął się jak każdy inny i nic nie zapowiadało zmiany. Lenn był zaabsorbowany czytaniem swojej książki, a technika tejże czynności zawsze wydawała mi się absurdalna. Wciąż nie do końca rozumiałem sposobu w jaki sobie radził za pomocą magii, ale cóż, nie przejmowałem się tym zbytnio. Ja w tym czasie oddałem się jakże ciekawej rozrywce; graniu w pasjansa. Widzicie, nawet nowoczesne maszyny wymagały zajmowania swojego czasu. A póki co mój klient się guzdrał z wysłaniem swoich wymaganych poprawek. Poza nudą, nie było tutaj irytacji. Uwielbiałem klientów, którzy spędzali więcej czasu na doskonaleniu moich dzieł najwyżej klasy, nawet jeżeli mógłbym to uznać za brak respektu. Widzicie, od zawsze byłem świadom swojej wyższości w tym temacie i żadna biologiczna istota nie była w stanie poprawić moich projektów nie ważne jak bardzo się starała. A w próbie udowodnienia mi tego, tylko powodowała, że całość trwała dłużej, a tym samym ich rachunek się zwiększał. Był to jeden wielki profit.

3 czerwca 2018

Od Chrisa C.D: Lennie


Na początku wszystko wydawało się być w porządku. Zdawał się by c maluchem, który potrzebuje pomocy. Taki lekko wystraszony, udający na zadziornego. A teraz zaczął z niego wychodzić prawdziwy demon. Myślałem, że był elfem. Te uważałem w sumie za dumne, lecz łagodne. A to co? Okazywał się być wkurwiającym dzieciakiem. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy dało się wymienić mój towar… Ale on towarem nie był. Był pracodawcą. Płacił mi i jeszcze całości nie spłacił. A mimo wszystko ja również posiadałem swój honor. Honor, który nie pozwoliłby mi wziąć od niego pieniędzy, a następnie go podpierdolić straży. Co prawda dostałbym wtedy dodatkowe pieniądze… Ale to nie leżało w moim charakterze. Ponadto straciłbym wtedy zaufanie możliwych przyszłych klientów, a to źle odbiłoby się na zarobku. A jeśli o zarobku była mowa, chłopakowi zostało jeszcze prawie sto tysięcy długu. Musiałem mu wymyślić jakiś sposób spłacenia tego. Choć jak na razie nie wiedziałem w sumie co mógłbym dać ślepcowi do roboty. Do tego jak na razie był na tyle rozgadany, że nawet na dziwkę się nie nadawał. Jeszcze by mnie ugryzł w trakcie, nie umiejąc powstrzymać swej potrzeby ruszania szczęką.

27 maja 2018

Od Lenniego C.D Chris

Uciekłem, wszystko poszło tak, jak planowaliśmy.  Teraz byłem względnie bezpieczny, przez tą drobną chwilę, nie musiałem się martwić, kiedy znowu spróbują mnie dopaść. Miałem szansę na lepsze życie. Wydawało się też, iż przynajmniej póki co będę miał dach nad głową. Będę bezpieczny.  Tak długo na to czekałem, nie mogłem uwierzyć, że to się w końcu stało. Że naprawdę uciekłem,  pozbyłem się przekleństwa dolnego kręgu. Chciałem płakać, jednocześnie się śmiejąc. Przetarłem twarzy, próbując uspokoić ekscytacje, której nie czułem przynajmniej kilka dobrych lat. Przypomniałem sobie, że Christopher pytał o moje umiejętności, a także,  że musiałem mu już zwrócić resztę obiecanej kwoty.

1 maja 2018

Od Chris'a C.D: Lennie


W sumie nie uważałem, abym jakoś szczególnie ryzykował. Coś takiego nie było raczej na tyle zagrażające komukolwiek, aby w razie wpadki zabrali mnie do dolnego kręgu. Maksymalnie by mnie deportowali do Observera. Nie była to w sumie ciekawa wizja, ale też i nie była jakaś wielce groźna. Jeżeli jednak dało się tego uniknąć, to zamierzałem tego uniknąć. Dałem chłopakowi papiery, zamierzałem mu też dać nocleg. Oczywiście w żadnym akademiku na niego nie czekali, ale wszystko miało wyglądać w pełni formalnie. W jego drodze do akademika zamierzałem go zgarnąć i stamtąd już zabrać do siebie do domu. Byle tylko nie spierdolił całości i straż go nie przejęła. Chciałem zobaczyć resztę swoich obiecanych pieniędzy.
Przeprawa przez bramę na moście jak zawsze obeszła się bez problemów. W sumie to i często wpadałem do dolnego kręgu to może i już zaczynali mnie pamiętać. Nie wiem właściwie czy to było czymś złym czy też jednak nie. Z jednej strony mogli mnie już znać, może przyśpieszało to sprawdzanie wszystkiego, ale z drugiej strony mogli uznać to za podejrzane. Nieważne to jednak było. Znów znalazłem się w tej „lepszej” części miasta. Czy ja uznawałem ją za lepszą? Trudno powiedzieć. Ale w sumie to było niczym kurort wczasowy. Spokojny dom, do którego można wrócić po dniu zabawy. Ponoć kiedyś by dobrze się bawić trzeba było wyjeżdżać w inne miejsca, ale dzisiejszych czasach nie było to dane nikomu, no chyba że poprzez wirtualną rzeczywistość. Ja nie czułem się jednak, jakbym cokolwiek tracił. Wygodniej mi było w jednym stałym miejscu. Taniej.

24 marca 2018

Od Lenniego C.D Christopher


    Codziennie czekałem, w wyznaczonym miejscu, o umówionej porze. Godzinę, która ciągnęła się jak wieczność. Przez tą godzinę, myśli o tym, że ten cholerny  kawałek blachy mnie oszukał, stawały się o wiele bardziej natarczywe. Zupełnie jak zaczepiający mnie obleśni, spici w sztok mężczyźni.
   Trudno powiedzieć, czy zdawali sobie sprawę z faktu, iż nie jestem kobietą. Niejednokrotnie byli w takim stanie, że z łatwością mogliby pomylić filar z napaloną dziwką. Prychnąłem pod nosem, dopijając szklankę jakiegoś ohydnego alkoholu. Był paskudny, lecz przynajmniej oczyszczał natarczywe myśli. Który to był już dzień? Szósty. Teoretycznie mówił, iż może mu to zająć tydzień.   Lecz kto tutaj był tak głupi, by mieć pewność czegokolwiek?

9 marca 2018

Od Chris C.D: Lennie

Dziwki górnego kręgu dawno mi się znudziły. Były niczym damy, dbano o ich bezpieczeństwo oraz styl życia. Pasowało to bardziej do tej całej wizji elfów. Piękny dom, herbatka, słodkie pokoiki. Nawet jeżeli oferowali coś ciekawszego to i tak były zwyczajnie nudne. Z tego też powodu wolałem odwiedzać Dolny krąg. Tam przynajmniej coś się działo, a o choroby nie musiałem się martwić. W końcu ich biologiczne zarazki, wirusy czy co tam mieli zwyczajnie nie miały na mnie wpływu. Starczyło wejść pod prysznic i już, czysty. A kobiety tamtejsze były gotowe zrobić znacznie więcej. Starczyło tylko pokazać im jakąś większą monetę i gotowe. Dziś jednak nie do burdelu się udałem, a przynajmniej jeszcze nie teraz. Póki co siedziałem sobie w jednym z pubów ze szklanką whisky w dłoni. Alkohol również nie działał na mnie jak na organiczne istoty, ale starczyło dodać pewnego specyfiku i gotowe. Prócz przyjemnego smaku działał również i odpowiedni efekt. Picie w samotni nie należało do najciekawszych, dlatego też, gdy do trunku zaproponowano mi towarzystwo. Miałem tylko nadzieję, że mnie gościu nie wychujał i serio jest to piękność jak obiecywał.

8 lutego 2018

Od Lenniego C.D: Christopher

   Dźwięki rozdzierają moje uszy, głosy nachodzą na siebie, czuję ich szyderczy wydźwięk. Ból który rozrywa moje ciało, dookoła mnie panuje jedynie ciemność, nicość. Okrywa mnie z każdej strony, to całun moich lęków. Otworzyłem oczy. To takie ironiczne, pomyślałem, gdy tylko się obudziłem, czując jak po moich policzkach spływają łzy. Obawiać się ciemności, będąc ślepym. Zaśmiałem się gardłowo, szydząc z samego siebie a echo rozniosło się po pomieszczeniu w którym spędziłem tę noc.
   Tworząc pozorny obraz, żałosny zarys tego, na co mieli prawo patrzeć inni. Nic więcej, żadnych kolorów. Czy mogłem w ogóle odczuwać ciągły żal i tęsknotę za czymś czego nigdy nie doświadczyłem?
   Zaciskając zęby, przeczesałem palcami włosy. To nie jest teraz istotne. Nie miałem czasu na dziecinne zagwozdki. Z torby znajdującej się zaraz obok starego materaca, wyciągnąłem kartkę, leżącą na wierzchu.Przejechałem po niej palcem, jeszcze raz czytając zapisaną na niej informacje. Moje serce zabiło mocniej, moje gardło zaciskał stres, wziąłem głęboki oddech, musiałem zachować zimną krew, całkowity spokój. Znałem zasady, chwila zawahania, równie dobrze mogła oznaczać moją śmierć. Lub przesądzić o jego decyzji . W tym planie było tyle niewiadomych i równie wiele zależało od kogoś, czy tego chciałem czy nie. Musiałem zdać się na drugą istotę i nawet nie miałem pewności, czy podane mi miejsce, nie jest pułapką.