Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lielun & Canis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lielun & Canis. Pokaż wszystkie posty

16 stycznia 2019

Od Lielun'a C.D: Canis

Pomasowałem swoje ramię, wstając i tym samym dołączając do Canisa na środku sali. Uśmiechnąłem się sam do siebie. Była to w sumie przyjemna rozrywka, a jednak bez mojego małego zakładu szybko stałaby się nudna. Tak przynajmniej był jakiś cel w tym co robiliśmy. Nie lubiłem brać się czegoś, co nie miało żadnego sensu. Możliwe, że było to błędne nastawienie do życia, ale mimo wszystko… Niczym kot wolałem oszczędzać swoją energię. Może dlatego też tak wiele czasu spędzałem zwyczajnie wylegując się na swoim niezbyt wygodnym tronie? Dobrze, że dodałem do niego miękką poduszkę, inaczej już dawno czułbym plecy i ich niższe części.
- Nie, raczej nie. W razie ran również się tym zajmę – powiedziałem z uśmiechem, przybierając odpowiednią pozę do rozpoczęcia walki. – Gotowy?
Canis skinął głową, a ja doskoczyłem do niego, pchając ostrzem w przód, w okolice jego klatki piersiowej. Ustawiłem ostrze tak, że nawet jeżeli udałoby mi się go dźgnąć, nie miałbym możliwości wbić szabli między jego żebra. Nie oznaczało to, że bym go nie zranił, ale tym samym nie uszkodziłbym jego płuc. Chciałem kontaktu ostrza z jego ciałem, nie jego śmierci. Oczywiście by wygrać mógłbym go zwyczajnie powalić na ziemię i przystawić ostrze do jego gardła, ale Canis był wilkołakiem, a ja mieszańcem człowieka z elfem. Nie byłem na tyle silny, aby go przewrócić. Byłem zwinny, ale nie silny. Mogłem zaledwie wygrać dzięki prędkości swych ataków.

4 maja 2018

Od Canisa C.D.: Lielun


Muszę przyznać, że moja rutyna, ostatnimi czasy, uległa znacznej zmianie, stwierdziłem, stając  tuż za tronem władcy. Jeszcze parę tygodni temu nie widziałbym powodu, by zostać w mojej ludzkiej formie, zamiast zmienić się w wilczą, położyć i zdrzemnąć. I leżeć dopóki nie obudziłby mnie jakiś podejrzany osobnik.
Ale nie, teraz coraz częściej wybierałem słabą, mniej spostrzegawczą, ludzką formę.  Bo tylko w niej mogłem rozmawiać. Albo, raczej, udzielać odpowiedzi na ciekawe pytania pewnego radosnego wampira. Wilcze wycie i warczenie nie są zbyt dobrą formą komunikacji z innymi istotami, więc forma ludzka wygrywała walkowerem.
O dziwo, nadal z Lielunem nie rozmawiałem za wiele.  Pomimo tego, jak lubiłem jego przyjemny dla ucha głos, nie byłem w stanie się zdobyć na to by o coś pytać. Zwyczajnie, rozmowy z Waltterim traktowałem nieco bardziej swobodnie. A z Lielunem, cóż, był władcą. A nie chcę, by mnie wyrzucił. A mógłby to zrobić, bo w końcu, przecież jestem tylko bezdomnym psem.  Plus, ma przecież wampira ochroniarza. Ja, prędzej czy później, będę zbędny.
- Canis, zajmowałeś się walkami, prawda?

5 marca 2018

Od Lieluna C.D: Canis

Dany dzień był wyjątkowo nudny. Z czystej formalności siedziałem w „Sali tronowej” i czytałem kolejną z dawnych ludzkich literatur, które cudem udało mi się zdobyć. Lubiłem dotyk papieru pod palcami. W dzisiejszych czasach już nie było potrzeby drukować czegokolwiek, w końcu wszystko można było mieć w urządzeniu elektrycznym. Co prawda elfy lubiące swoją tradycje prawdopodobnie wciąż lubiły spisywać słowa na papier, ale ich opowieści mnie aż tak nie interesowały. Romantyczne historie czy piękne wiersze. A tu miałem przyjemną opowieść z dreszczykiem grozy. Coś o wilkołaku polującym na niewinne duszyczki w lesie. Ludzie nawet nie byli świadomi, ile prawdy znajdowało się w ich książkach. Wielu uważało to za czystą wyobraźnię, a tu proszę – wilkołaki istniały, a jednej nawet siedział po mojej lewicy.
Zamknąłem w końcu książkę i odłożyłem ją na podłokietnik tronu, po czym się przeciągnąłem. Nie wiem w sumie, który z władców przede mną wymyślił potrzebę posiadania takiej sali. Pewno taki, który czuł potrzebę poczucia się królem. Co prawda było to praktyczne, kiedy ktoś miał sprawę ja miałem gdzie ich przyjąć i nie musiałem stać całymi dniami. Ale mimo wszystko wydawało mi się to wszystko zbyt… Sztuczne, na pokaz. Cóż, jeśli mowa o pokazach to był jeden, na który miałem aktualnie ochotę.