Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lielun & Waltteri. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lielun & Waltteri. Pokaż wszystkie posty

11 czerwca 2018

Od Lieluna C.D: Waltteri

Nie spodziewałem się, że Waltteriemu może aż tak spodobać się mój strój. Mnie niekoniecznie przypadał on do gustu. Niewygodny i zbyt długi. Czułem się w nim jak w sukience. Nie to by sukienki były złe czy coś. Nawet niektórzy mężczyźni mogli w takich ładnie wyglądać, ale ja zawsze stawiałem na praktyczność, zamiast wygląd. Nie to bym pozwolił sobie wyjść w czymś brudnym, podartym czy generalnie paskudnym, ale też nie przeszkadzało mi, że nie wyglądam elegancko. Na szczęście w dolnym kregu na takie rzeczy nie zwracali uwagi. Już bardziej się odstawało w właśnie typowo elfich szatach. No ale, skoro mój wampirek tak chciał to mogłem to dla niego zrobić. Szczególnie, że przy nim byłem bezpieczny.
Zadrżałem lekko z zimna, gdy znów wyszliśmy na mróz. Nigdy nie byłem fanem chłodu, a teraz mogłem kryć się wewnątrz ciepłej rezydencji. Na szczęście spacer jednak nie miał być długi. Co prawda były dwa kluby znacznie bliżej, ale czy to z sentymentu czy preferencji zmierzaliśmy do tego najbardziej oddalonego od naszego domu. Nie miałem przy sobie pieniędzy, byłoby to czystym idiotyzmem. Nie chciałem dawać innym dodatkowego powodu do możliwego ataku. A tak regulowałem swoje długi wysyłając kogoś ze straży z pieniędzmi następnego dnia. Najwyższe położenie w hierarchii tej części miasta było niezwykle przydatne.

2 marca 2018

Od Waltteriego C.D Lielun

    Wyczuwając Lieluna, wyszedłem pośpiesznym krokiem przed rezydencje i niecierpliwie czekałem c aż się pojawi, przestępując z nogi na nogę. Obietnica wspólnego wieczoru napawała mnie radością, nie z faktu, że odbierałem jego obietnice, jako coś dwuznacznego. A z faktu, że czułem się ważny, ważniejszy od innych. Chciał spędzić ze mną czas, tylko ze mną. Nie widział problemu w mojej osobie a nawet chciał gdzieś ze mną iść… Lil był taki…
    - To jak, jesteś gotowy na odwiedzenie jakiegoś klubu? – Usłyszałem, wyrywając się nagle z zamyślenia, gdy zatrzymał się i zsiadł z dużej maszyny. Wyglądała groźnie, dziko, nieokiełznanie.
Przekręciłem głowę, szukając w umyśle nazwy urządzenia, jednocześnie podchodząc do niej nieśmiało, czujnie.
    -Motor – Stwierdziłem cichutko i palcem dotknąłem zimnej materii z jakiej wykonany był motor, rękę szybko zabrałem, marszcząc brwi, zupełnie, jakby miał mnie ugryźć. Nie czułem niechęci do technologii, jak elfy. Jednakże czułem strach przed nieznanym, a jako, że całe życie spędziłem w Enthelionie, nigdy nie widziałem tej maszyny na żywo. Była w końcu zakazana, jak większość pojazdów mechanicznych. A może wszystkie? –Czy nie jest... niebezpieczny... i nielegalny?  -Zapytałem z zmartwieniem. Lili był w końcu przyjacielem króla, więc źle byłoby, gdyby wbrew jego woli, używał czegoś takiego. Nie chciałem by miał problemy.

10 lutego 2018

Od Lieluna C.D: Waltteri

Obudziłem się o typowej dla mnie porze, kiedy elektryczny budzik wskazywał na godzinę ósmą. Nie było to dla mnie zbyt długo ani zbyt krótko. Pozwalało na odpowiednią ilość snu, nawet w przypadku późniejszego udania się na spoczynek. Spoglądałem sennym wzrokiem na mały zielony ekranik, który zaświecił się na niebiesko w moich dłoniach. Uważnie skupiałem wzrok na dacie wyświetlanej pod godziną. Ósmy Lutego. Nie mogłem mieć pewności czy to tego dnia się urodziłem. Mogło to być zwykłym kłamliwym wspomnieniem. Nie zwracałem na to jednak uwagi. I tak nigdy sam z siebie nie organizowałem swoich urodzin. Mało kto o nich wiedział. Nie było potrzeby rozgłosu. Liczyła się dla mnie jedynie data przejęcia tronu. Z każdym mijającym rokiem strach zaledwie wzrastał, że w końcu i mnie czeka koniec panowania. Nie bałem się oczywiście utraty aktualnych przywilejów. Jak każdy kto żył wystarczająco długo w Dolnym Kręgu, umiałem o siebie zadbać. Bałem się śmierci, nieuniknionego końca mego życia w przypadku, gdyby możliwy zastępca okazał się silniejszy czy sprytniejszy. Mógł nim być każdy. Łącznie z istotami, które obiecywały mnie chronić.